Zdaniem
prof. Janusza Czapińskiego, psychologa społecznego - sondaże sprzyjają
silniejszym kandydatom, niekiedy jednak również aktywizują wyborców tych
partii, które "spadają" w sondażach. Dr Krzysztof Koseła, socjolog z Uniwersytetu
Warszawskiego, dodaje że są tacy obywatele, którzy idą z tłumem oraz tacy,
którzy pod wpływem sondaży zmieniają opinie, chcąc przeciwstawić się większości.
Zdaniem
Krzysztofa Zagórskiego, dyrektora generalnego CBOS - oddziaływanie sondaży
na badaną przez nie opinię publiczną, preferencje polityczne, partyjne
itd. nie stanowi jednak samo w sobie żadnej manipulacji, gdyż jest stałym
elementem demokracji we wszystkich nowoczesnych społeczeństwach. - Bardzo
rzadko zdarza się świadomie tendencyjne formułowanie pytań przez badaczy.
Z manipulacją częściej spotykamy się przy wybiórczym prezentowaniu wyników
i ich tendencyjnej interpretacji przez niektórych polityków lub media -
twierdzi K. Zagórski.
Skąd
więc się biorą tak, niekiedy duże różnice między poszczególnymi badaniami?
Zdaniem socjologa Tomasza Sommera przy wiarygodnym badaniu musi zostać
precyzyjnie dobranych kilka wskaźników. Znaczenie ma przyjęta metoda badawcza,
próba, odpowiednio postawione pytania a nawet okoliczności, w jakich był
przeprowadzany pomiar. Ten ostatni wskaźnik wzbudził ostatnio zastrzeżenia
po publikacji sondażu prezydenckiego Pentora, który ukazał się dzień przed
podjęciem decyzji przez marszałka Włodzimierza Cimoszewicza o starcie w
wyborach. Marcin Palade, z Polskiej Grupy Badawczej nie ma wątpliwości,
że data publikacji wyników została wybrana nieprzypadkowo. - Należy jednak
pamiętać, że ten, kto zamawia badania jest ich dysponentem i on podejmuje
decyzje, kiedy wyniki będą opublikowane. Warto, więc zwrócić uwagę na czyje
zlecenie przeprowadzono sondaż - dodaje.
-
Jeżeli badanie opinii publicznej robione jest pod konkretne wydarzenie,
siłą rzeczy jego wynik jest "zakrzywiony". Jeżeli przeprowadzi się sondaż
np. po zamachu terrorystycznym, stawiając pytanie, jak wysoka kara powinna
spotkać zamachowców, wielu respondentów opowie się w tym momencie za wyższą
karą, niż w przypadku gdyby takiego zamachu w ogóle nie było. Taki sondaż
nie odzwierciedla rzeczywistości tylko chwilowe emocje - dodaje Sommer.
Nie
bez znaczenia na wyniki sondaży pozostaje również forma postawienia pytania
badawczego. Socjologowie bardzo często posługują się przykładem Jacka Kuronia,
który cieszył się, przez wiele lat w sondażach zaufania społecznego prawie
80 proc. poparciem obywateli. Nie przełożyło się to jednak na jego wynik
w wyborach prezydenckich, w których otrzymał 12 proc. Istotne znaczenie
miały w tym przypadku postawione pytania. - "Komu ufasz", nie przełożyło
się na to "jak będziesz głosował" - dodaje Sommer.
Diametralne
różnice powstały także w sondażach na temat poparcia Traktatu Konstytucyjnego.
Większość dużych ośrodków badawczych w swoich badaniach informowała o zdecydowanym
poparciu Polaków dla konstytucji europejskiej. Zupełnie odmienne wyniki
przez kilka miesięcy przedstawiała Polska Grupa Badawcza. Wynikało z nich
że Polacy w referendum odrzucą konstytucję. Zdaniem M. Palade, różnice
były skutkiem postawionego pytania. Większość ośrodków pytało o ocenę traktatu,
my zapytaliśmy wprost, zdeklarowanych wyborców, jak będziesz głosował w
referendum, a nie jak ci się podoba traktat- mówi Palade. W tym przypadku
nie bez znaczenia było oszacowanie frekwencji wyborczej. PGB badała tylko
tych którzy deklarowali, że pójdą do referendum. Inne pracowanie badały
ogół respondentów, przyjmując frekwencje na poziomie ponad 60 proc. Zdaniem
M. Palade, właśnie oszacowanie frekwencji miało wpływ na wyniki badań prezydenckich
OBOP-u, opublikowanych dwa tygodnie temu w "Polityce". Podczas pomiaru
przyjęto że do wyborów pójdzie 93 proc. obywateli.
Socjologowie
podkreślają również że nie bez wpływu na wyniki badań pozostaje wybór metody
badawczej. W Polsce obecnie stosowane są trzy, z których przynajmniej jedna
budzi kontrowersje. Jest to metoda telefoniczna, często stosowana przez
duże ośrodki badawcze. Tymczasem Europejskie Stowarzyszenie Badaczy Opinii
i Rynku ESOMAR zaleca stosowanie próby telefonicznej w krajach gdzie nasycenie
telefonią stacjonarną przekracza 90 proc. W Polsce ta metoda jest więc
kompletnie nie reprezentatywna. Pozostałe dwie metody stosowane przez ośrodki
badawcze to metoda losowo-adresowa, czyli w domach respondentów oraz kwotowa,
która polega na doborze respondentów w miejscach publicznych. Na wyniki
sondaży ma też wpływ błąd statystyczny, który przy źle zastosowanej próbie
może wynieść nawet ponad 5 proc. Oznacza to, że poparcie dla ugrupowania,
które w sondażu otrzymało 20 proc., może w efekcie wahać się w granicach
od 15 do 25 proc.
Zdaniem
Krzysztofa Zagórskiego, kumulacja tych błędów w porównywanych badaniach
prowadzić może do znacznych różnic w wynikach. Reprezentatywne badania
potrafią odzwierciedlić sytuację w danym miejscu i czasie tylko z pewnym
przybliżeniem, wystarczającym jednak dla ogólnego rozeznania i prawidłowej
oceny trendów, a także do badania współzależności.
Jak
czytać sondaże
-
sprawdzić kiedy przeprowadzono badanie,
-
sprawdzić na jakiego typu próbie je wykonano,
-
jak duży jest błąd próby,
-
jaka metoda została zastosowana (np. sondaż telefoniczny),
-
jak zostało sformułowane pytanie do respondentów
-
pod wypływem jakich okoliczności było przeprowadzane badanie
-
studiować raczej kilkumiesięczne trendy niż ostatnie dane