Jaki
powinien, zdaniem Polaków, być idealny kandydat na prezydenta? Nie musi
realizować obietnic wyborczych - jak wynika z badań Pracowni Badań Społecznych,
przeprowadzonych na zlecenie "Rzeczpospolitej". Powinien za to być wykształcony,
elokwentny i znać języki obce. Prócz tego musi być uczciwy, prawdomówny,
rzetelny, nieprzekupny. Nie bez znaczenia jest też wygląd zewnętrzny. Prezydent,
którego wymarzyli sobie Polacy, jest przystojny, schludny. Powinien też
godnie reprezentować nasz kraj.
O
to, by kandydaci jak najlepiej zaprezentowali się rodakom, dbają ich sztaby
wyborcze. Te, które już działają, nie kwapią się do zdradzania tajników
przygotowanych kampanii. Tłumaczą, że nie chcą informować konkurentów w
walce o prezydencki fotel o swych kolejnych krokach.
-
Pomysł na pierwszy etap kampanii mogę już zdradzić. Prezydent odwiedzi
wszystkie województwa, będzie słuchał ludzi, rozmawiał z nimi - opowiada
Dariusz Szymczycha ze sztabu Aleksandra Kwaśniewskiego.
Prezydent
ma się prezentować jako spokojny, stateczny, przewidywalny i godny polityk.
Tym razem nie będzie się odchudzał. - Polacy wiedzą, że prezydent jest
pogodnym człowiekiem i nie może wyglądać jak szczapa - stwierdza Szymczycha.
Być może nie wiedzą tego internauci, bo na stronie internetowej Aleksandra
Kwaśniewskiego umieszczono zdjęcie prezydenta szczuplejszego o jakieś 20
kilogramów.
Na
razie sztab Kwaśniewskiego stosuje stare, dobre chwyty PR: wszędzie, gdzie
pojawia się prezydent, gdzie zbiera się podpisy pod jego kandydaturą, rozdawane
są pamiątkowe kartki (w sumie ok. 2 mln). Jedną ich część - wyglądającą
jak pocztówka - można oderwać i zachować na pamiątkę. Widnieje na niej
zdjęcie lekko odchudzonego prezydenta, a na drugiej stronie - własnoręcznie
napisane życzenia, podziękowania i zachęta do współpracy: "Chcę, by mój
program
uwzględniał
także Państwa opinie".
Druga
część kartki to pocztówka zaadresowana do sztabu Kwaśniewskiego. Można
tam nadsyłać odpowiedzi na pytania, jakie problemy nadawca uważa za najważniejsze
dla Polski i jakie decyzje władz ułatwiłyby codzienne życie Polaków.
Następny
etap, który ma się rozpocząć w drugiej połowie sierpnia, jest bardziej
tajemniczy. - Na podstawie sugestii z kartek wprowadzimy zmiany do programu
wyborczego, ogłosimy go i rozpoczniemy drugą rundę podróży po kraju - mówi
Szymczycha.
Podróże
po Polsce zapowiada też lider PSL Jarosław Kalinowski. A że nie ma wielkich
pieniędzy na kampanię, prezes Stronnictwa będzie promowany głównie
przy
okazji świąt ludowych, historycznych i religijnych. - W terenie do kandydatury
pana Kalinowskiego będą przekonywać głównie nasi działacze - mówi kierujący
sztabem kandydata Marek Sawicki.
Kierujący
sztabem Mariana Krzaklewskiego Wiesław Walendziak na razie wzbrania się
przed mówieniem o konkretach.
Pomysł
na kampanię ma już za to sztab Andrzeja Olechowskiego. Za wizerunek medialny
odpowiada tam Bohdan Dzieciuchowicz. Główne kierunki tej kampanii to: podniesienie
rozpoznawalności Olechowskiego (m.in. poprzez wykupywanie dodatkowego czasu
antenowego), budowanie i podtrzymywanie zainteresowania opinii publicznej
poprzez ogłaszanie kolejnych punktów programu wyborczego co kilkanaście
dni. Ma to być czynione w oryginalny sposób, np. o wymiarze
sprawiedliwości
Olechowski będzie mówić w zakładzie karnym. Olechowski nie
przepuszcza
żadnej okazji. Finał Euro 2000 zaproszeni kibice mogli z nim obejrzeć w
pubie jednego z warszawskich hoteli. Dzieciuchowicz zapowiada też, że pracuje
nad sarmackością swego kandydata.
Jak
się zaprezentuje Lech Wałęsa i jakie będą promocyjne założenia jego kampanii?
Marek Gumowski kierujący sztabem byłego prezydenta nie miał wiele do powiedzenia:
- Ja nie mam czasu odpowiadać na takie pytania. Proszę sięgnąć do prasy,
sporo publikacji się ukazało - stwierdził.
Kwaśniewski, czyli więcej luzu
Specjaliści
zajmujący się w Polsce kreowaniem wizerunku osób publicznych, poproszeni
przez "Press" o wskazanie wad i zalet w prezentacji kandydatów na
prezydenta,
najlepiej mówią o Kwaśniewskim. Zwracają uwagę, że wiele mu dała współpraca
z francuskim specjalistą - Jacquesem Seguelą, który podczas poprzedniej
kampanii prezydenckiej dbał o wizerunek Kwaśniewskiego.
To
dzięki niemu najpopularniejszym kolorem w polskiej polityce stał się niebieski.
Kwaśniewski
dobrze wypada w mediach - chętnie żartuje, potrafi być autoironiczny. Pomaga
mu też TYP. Kiedy komercyjne media trąbiły o drogowej wpadce prezydenckiego
ministra Siwca, telewizja publiczna poinformowała o zarządzeniu prezydenta,
że ministrów będą wozić kierowcy. Powód tej decyzji podano raczej w formie
backgroundu niż newsa.
Według
specjalistów, Kwaśniewskiego nie zgubi żaden gest. - Dawniej to, co mówił,
podkreślał wskazującym palcem. Teraz już tego nie robi - stwierdza Piotr
Tymochowicz,
specjalista od kreowania wizerunku.
-
Jest zawodowcem w autokreacji, wypada bardzo naturalnie - potwierdza kierujący
firmą Kreator Michał Zarzycki. Kwaśniewski jednak ma co nieco do poprawienia.
Po pierwsze - marynarki.
-
Powinien nosić zdecydowanie luźniejsze - ocenia Zarzycki. Tymochowicz dodaje,
że prezydentowi brakuje luzu w poruszaniu się. Kiedyś jego krok byt jeszcze
cięższy, ale nadal to nie jest to. Obecny prezydent ma złe przyzwyczajenia
z przeszłości. - Dobrze, że wyzbył się już robienia misia, czyli rzucania
się w ramiona i poklepywania po plecach w trakcie powitania. Ale to jego
splatanie dłoni, albo uścisk czyjejś ręki jego oboma. No i te niskie ukłony
- krytykuje Tymochowicz.
Specjaliści
nie polecają schudnięcia Kwaśniewskiemu. Przekonują, że teraz mogłoby to
mu wręcz zaszkodzić. Ludzie odczytaliby taką zmianę jako kiełbasę wyborczą.
Największym
atutem Kwaśniewskiego jest jego żona, z którą powinien się jak najczęściej
pokazywać publicznie - oceniają specjaliści. - W oczach wielu Polaków jest
ona połączeniem Matki Teresy i księżnej Diany - mówią.
Krzaklewski, czyli zapominamy o kompleksach
Specjaliści
są zgodni - Marian Krzaklewski, jeśli chce poprawić swój wizerunek, musi
się ostro wziąć do pracy. Zdaniem Tymochowicza, jest już za późno. Według
niego kandydat potrzebuje co najmniej roku intensywnych przygotowań. -
Jest mnóstwo do zrobienia: musi przestać podnosić podbródek, bo to fatalnie
wygląda, poprawić akcent, mówić poprawnie, nauczyć się operować pauzą,
powstrzymywać emocje. I opanować od podstaw mowę ciała, bo ono mówi coś
zupełnie innego niż jego usta - wylicza Tymochowicz.
Zarzycki
dostrzega jeszcze jeden problem. - Jego doradcy i on sam mówią tak, jakby
nie wierzyli, że mogą wygrać. Jego zdaniem, kandydat musi do dnia wyborów
zapomnieć o premierze Buzku, problemach w AWS-ie, rządzie. - Powinien też
na te trzy miesiące zrezygnować z przypominania Polakom, że to on
jest
ojcem AWS-u, antykomunistą. Krzaklewskiego trzeba pokazać teraz jako męża
stanu - przekonuje Zarzycki.
Jak
to osiągnąć? - Powinien występować ze znanymi osobistościami, mówić po
angielsku, bo podobno dobrze to robi, stwarzać dobre wrażenie i pokazywać
się w ładnych wnętrzach - wylicza Zarzycki. Dodaje, że Krzaklewski powinien
na czas kampanii odłożyć na bok niechęć do urzędującego prezydenta. - Nie
można krytykować kogoś, kogo lubi większość Polaków. Krzaklewski powinien
wystąpić jako pełnoprawny rywal Kwaśniewskiego, bez kompleksów - przekonuje
specjalista. Zwraca też uwagę na otoczenie kandydata, a zwłaszcza na członka
sztabu wyborczego Andrzeja Szkaradka. - Mówiąc publicznie, gubi swego pryncypała.
Ryszard Kalisz o Kwaśniewskim, mimo że wiadomo o ich wieloletniej przyjaźni,
mówi: pan prezydent. A Szkaradek o Krzaklewskim: Marian - stwierdza Zarzycki.
Krzaklewski ma jednak i atuty. Pierwszy to wygląd - jest wysoki i przystojny.
Drugi
to żona - Maryla Krzaklewska. - Jest równie atrakcyjna jak żona Kwaśniewskiego.
Powinna jak najczęściej być eksponowana. Prezentuje się znacznie lepiej
niż jej mąż i potrafi się stosownie zachować - ocenia Tymochowicz. - Trzeba
ją pokazać jako przyszłą pierwszą damę - dodaje Zarzycki.
Olechowski, czyli co się dzieje z moim ciałem
Plusy
tego kandydata specjaliści wyliczają jednym tchem: dobra prezencja, dobry
głos, dobra intonacja. - Jako jedyny wydaje się w pełni panować nad emocjami
- dodaje Tymochowicz.
Dobrą
prezencję należy więc eksponować. - Jego sztab powinien tak manewrować,
by stawiać go przy Aleksandrze Kwaśniewskim, bo prezentuje się od niego
lepiej. Jest wyższy, gustowniej się ubiera - mówi Zarzycki. Dodaje, że
Andrzej Olechowski jako jedyny z kandydatów może powtórzyć chwyt z niebieskimi
koszulami. Dobrze z tym kolorem grałaby siwizna na jego skroniach.
Ale
Olechowski ma też wady. - Chyba nie czuje się dobrze we własnym ciele.
Jakby miał za długie ramiona. Nie wie, co zrobić z dłońmi. Zdarza się,
że macha ręką. Nie ma opanowanej gestykulacji - wylicza Tymochowicz. -
Czasem mówi niezrozumiale, źle dobiera słowa.
Co
ten kandydat na prezydenta powinien zrobić? Według Zarzyckiego: zbliżać
się do prostych ludzi. - Można by go pokazać jako szlachcica, nawiązać
do staropolskiej tradycji - radzi.
Wałęsa, czyli sprawdzona marka pełna wad
O wadach
w zachowaniu i wizerunku byłego prezydenta można mówić długo - bywa, zdaniem
specjalistów, groteskowy, teatralny, przerysowany. Niepotrzebnie rozdaje
razy na prawo i lewo. Jest megalomanem i egocentrykiem. Te wszystkie cechy
nie budzą sympatii odbiorców. Ale... - Wałęsa to sprawdzona marka i taki
symbol, jak LOT czy Wedel.
Można
go kreować na ojca narodu, Piłsudskiego naszych czasów. Może się to udać,
pod warunkiem, że Wałęsa schowa swoją złość i agresję, zrezygnuje z kombatanctwa,
przypominania ludziom, co zrobił, co załatwił itd. - radzi Zarzycki. Proponuje
on także zmianę hasła wyborczego "czarne jest czarne, białe jest białe":
- Jest fatalne. Tymochowicz przypomina, że były prezydent jest świetny
na wiecach, zebraniach.
Reszta, czyli szampon i tani garnitur
Reszta
kandydatów w sondażach nie cieszy się wielkim poparciem. Mimo to garść
porad i dla nich.
-
Generał Tadeusz Wilecki? Nigdzie na świecie nikt nie chce mieć skrzywionego,
ponurego prezydenta. A jego usta są cały czas skierowane w dół, co daje
takie wrażenia - ocenia Tymochowicz.
O
Januszu Korwin-Mikkem mówi natomiast, że w oczach społeczeństwa ma już
utrwalony wizerunek. - Świetnie potrafi przyciągnąć uwagę. Ale, jak na
przyszłego prezydenta, jest zbyt odlotowy - dodaje. Prawie każdy Polak
pamięta, jak Korwin-Mikke na znak protestu przeciwko systemowi podatkowemu
zjadł swój PIT.
Jarosław
Kalinowski w oczach specjalistów ma dobry wygląd. - Ale jasne marynarki
fatalnie wyglądają z wąsami. Powinien nosić ciemne garnitury gorszych
firm.
Takie, na jakie stać jego potencjalnych wyborców. To, że tak nie robi,
jest jego zasadniczym błędem - ocenia Tymochowicz.
-
Przy tym kandydacie uwaga podobna, jak przy Krzaklewskim. Trzeba skończyć
z familiadą. Kiedy w mediach politycy z ugrupowania Kalinowskiego mówią
o nim: kolega Kalinowski, jest to kompromitacja - nie ukrywa Zarzycki.
Nie szczędzi on też krytyki Janowi Łopuszańskiemu: - Nieźle się prezentuje,
ma szansę na skonsolidowanie wokół siebie grupy eurosceptyków, ale pod
dwoma warunkami.
Pierwszy
to natychmiastowe kupno dobrego szamponu przeciwłupieżowego,
Drugi
warunek - zmienić sposób mówienia. Z oszołomiastego "sprzedajecie Polskę"
na spokojne, wyważone, wypowiadane z klasą argumenty.
Kogo stać na specjalistę
Jak
widać, specjalista od kreowania wizerunku, mimo że bywa okrutny, może wiele
pomóc. Ale nie wszyscy pretendenci do prezydenckiego fotela będą go mieli.
Powód podawany przez sztaby jest prozaiczny. - Taki profesjonalista dużo
kosztuje, nie stać nas na to - wyznaje rzecznik Samoobrony (ich kandydat
to Andrzej Lepper) Wojciech Mojzesowicz.
Z
nieoficjalnych informacji wynika, że za doradzanie trzeba zapłacić do kilkudziesięciu
tysięcy złotych. Bywają też inne powody. Mimo że szef sztabu wyborczego
Lecha Wałęsy Marek Gumowski zapewnia, iż kandydatowi doradza wyspecjalizowana
agencja, jeden ze specjalistów od kreowania wizerunku opowiada, jak to
były prezydent odrzucił ofertę pomocy. Odpisał: "Nie potrzebuję takich
doradców. Sam Pan mógłby się wiele ode mnie nauczyć".
Marian
Krzaklewski musi mieć doradcę. Przyznaje to kierujący sztabem Wiesław Walendziak.
W sztabie Mariana Krzaklewskiego on, obok Kajusa Augustyniaka, rzecznika
"Solidarności", jest jedyną osobą mającą doświadczenia z mediami. W jednym
z wydań "Kropki nad i", poproszony o komentarz do wypowiedzi swego pryncypała
("Musimy prężyć muskuły, brzuchów wciągać nie musimy"), Walendziak westchnął
jedynie, że musi jeszcze popracować nad Krzaklewskim.
-
Wynajęcie specjalistów od kreowania wizerunku jest nieodzowne - przyznał
w rozmowie z "Press". Podobno spece zostali już wynajęci, choć nie wiadomo,
kim są. Jak wieść niesie, Krzaklewski nie jest łatwy do prowadzenia.
Doradcę-specjalistę
ma Andrzej Olechowski. Bohdan Dzieciuchowicz pracował kiedyś nad Leszkiem
Balcerowiczem i przekonał go do uśmiechania się.
W
sztabie Aleksandra Kwaśniewskiego są byli dziennikarze - Aleksandra Jakubowska
czy Dariusz Szymczycha.
W
gronie najbliższych doradców prezydenta nie ma specjalistów od kreowania
wizerunku. - Ale są PR-owcy z zamiłowania. Na tym etapie to wystarczy -
mówi Szymczycha. Jest też gremium doradcze - złożone z pracowników ośrodków
badania opinii publicznej, ludzi kształtujących wizerunek. Za darmo, co
tydzień,
przedstawiają
oni swe opinie i uwagi na temat prezydenta. - Te sugestie nie są zobowiązujące.
Ich opinie najpierw weryfikuje sztab wyborczy, a potem sam prezydent -
mówi Szymczycha.
Pięć
lat temu, kiedy Kwaśniewski pierwszy raz walczył o prezydenturę, jego sztab
wynajął francuskiego specjalistę - Jacques'a Seguelę. W tym roku Segueli
nie będzie. Z informacji płynących z grona bliskich współpracowników Kwaśniewskiego
wynika, że teraz sztab aż tak bardzo się nie stara, gdyż jest już przekonany
o reelekcji.
W
sztabach, które postanowiły zatrudnić specjalistów, po pytaniu o nazwiska
zapada cisza. Ludzie boją się kojarzenia z konkretną partią czy kandydatem,
bo to może oznaczać zaszufladkowanie.
Gdy
rozeszło się, że prof. Bralczyk pisze przemówienia dla Krzaklewskiego,
w środowisku mocno mu to zaszkodziło.
Anna Głowacka