-
Wojciech
Krzysztof Szalkiewicz
"Sztuka
wojny" i marketing polityczny
--Pierwszy
rozdział książki "Sztuka wojny politycznej. Kampania roku 2005 - praktyka,
Sun Tzu - teoria"
-
Dobry
generał jest doradcą władcy. Jeśli doradca ma wielką wprawę, kraj staje
się mocarstwem. Jeśli doradca jest nieudolny, kraj słabnie. 1
Generał,
który zna się na wojnie jest kowalem losu swego narodu, głównym filarem
bezpieczeństwa kraju. 2
-
Źródła
podają skąpe informacje na temat życia Sun Tzu. Według biografii napisanej
przez historyka w II wieku p.n.e., Sun był generałem, dowódcą, teoretykiem
wojskowości oraz filozofem, który żył w królestwie Wu na koniec Okresu
Wiosen i Jesieni, tj. ok. 500 roku p.n.e. Sławę przyniosło mu dzieło "Sztuka
wojny", określane jako bardzo fachowa praca na temat strategii militarnej
w imperialnych Chinach. Zasady w nim zawarte pomagały generałom i dowódcom
wielokrotnie wygrywać bitwy prowadzone dość często w niesprzyjających warunkach.
Jak
napisał Jarosław Zawadzki: Podstawową tezą "Sztuki Wojny" Sun Tzu jest
to by pokonać przeciwnika mądrością a nie samą siłą. Mówił, że działania
wojenne obejmują jednocześnie obszary polityki, ekonomii, działań militarnych
oraz dyplomacji. Podstawowa koncepcja Sun Tzu zawarta została w maksymie:
"zwyciężać bez konieczności podejmowania walki". Oznaczało to osiąganie
maksimum korzyści przy minimalnych kosztach i ryzyku. Chińska teoria prowadzenia
walki mówi, że obydwaj przeciwnicy mogą być zwycięzcami, jak i przegranymi,
natomiast ich wygrane czy też przegrane, mogą być różne. Dostrzeżono, więc,
że walka ma tak naprawdę wymiar wielopoziomowy.
Tę
wielopoziomowość dzieła zauważa również tłumacz dzieła tego chińskiego
filozofa Ralph D. Sawyer. W przedmowie do najnowszego polskiego wydania
"Sztuki wojny" Sun Tzu 3 , napisał m.in.: ...koncepcje
i zasady zawarte w tym słynnym od wieków traktacie nie tylko napędzają
chińską naukę o wojskowości, ale również dzisiaj znajdują rozmaite zastosowania
w różnych sferach życia. Interpretacje tego tekstu są bowiem ograniczone
tylko poglądami i wyobraźnią czytelnika.
-
Oczywiście
z racji obszaru zainteresowań autora, "Sztuka wojny" to książka, którą
można znaleźć przede wszystkim na półkach opatrzonych identyfikatorem:
"Nauka o wojskowości". Stanowi lekturę obowiązkową w szkołach wojskowych
na całym świecie. Od wieków myśli autora - chińskiego generała, poddawane
są wnikliwej analizie przez przyszłych oficerów - dowódców. Zawierają bowiem
"przepisy" na sukces taktyczny i strategiczny w każdej wojnie.
Składająca
się z 13 rozdziałów traktat od lat siedemdziesiątych pojawia się w druku
uzupełniony o dwuczęściową "Sztukę wojny" autorstwa Sun Pina (najprawdopodobniej
bezpośredniego potomka Sun Tzu). W tej formie jako "Sztuka wojny" autorstwa
Sun Tzu i Sun Pina książka przedstawia obecnie zbiór zaleceń i rad dla
każdego, kto kieruje ludźmi, stawia czoła wyzwaniom i walczy o pozycję
dla siebie i swoich podwładnych.
I
te właśnie zalecenia sprawiły, że na pozycję tę można natrafić także na
półkach bibliotek i księgarni poświęconych także innym, nie militarnym
dziedzinom naszego życia.
Na
Dalekim Wschodzie uwagi i spostrzeżenia zawarte w pismach Sunów od wieków
znajdują zastosowanie także w zwyczajnych sytuacjach: pomagają uzyskać
awans, zyskać na giełdzie, dokonać podboju miłosnego, itp. Ich mądrość
i koncepcje stosują się więc do zwykłego życia, które zaczęto traktować
jako okres zmagań z przeciwieństwami losu, czy w kategoriach walki o sukces
czy szczęście. Warto dodać, że jednym ze sposobów ćwiczenia tego rodzaju
"strategicznego myślenia" jest gra znana w Japonii pod nazwą go, a w Chinach
wei qi.
Wraz
z popularyzacją kultury chińskiej w Europie okazało się, że zasady i metody
konfrontacji z przeciwnikiem znane i stosowane w odległej epoce i w zupełnie
innej cywilizacji, z powodzeniem znajdują zastosowanie również na Starym
Kontynencie. Od kilku już stuleci służą jako poradnik dla biznesmenów,
sportowców, dyplomatów żyjących i działających w kręgu kultury europejskiej.
Sun Tzu stał się użyteczny dla ludzi Zachodu.
Dlaczego?
-
Przede
wszystkim, dlatego, że zawarta w tej książce wiedza nie wymaga naukowego
przygotowania i jest przystępna dla każdego czytelnika. Opisane przez chińskich
mędrców koncepcje wcale nie muszą dotyczyć wojny - są uniwersalne. Uczą
bowiem - generalizując - jak najmniejszym wysiłkiem osiągnąć założony cel:
Waszym celem powinno być opanowanie w stanie nietkniętym wszystkiego, co
jest pod słońcem. W ten sposób wasze wojska pozostaną nie zmęczone, a wasze
zwycięstwo będzie całkowite. Oto sztuka ofensywnej strategii. Dlatego też
nauki Sunów nadają się do zastosowania w: negocjacjach, windykacjach,
marketingu, reklamie, sporcie, walce z konkurencją, zarządzaniu ludźmi
i obronie własnych interesów.
Oczywiście
niezbędna jest transformacja, przetłumaczenie zasad dotyczących prowadzenia
wojny, spisanych przed ponad dwoma tysiącami lat przez chińskich wodzów,
do realiów XXI wieku naszej ery i do ich wykorzystania w celach pokojowych.
-
Największe
osiągnięcia w dziedzinie adaptacji myśli obu Sunów do warunków współczesnych
mają szkoły biznesu i konsultanci biznesu na całym świecie. Dzięki nim
ta książka uczy kolejne pokolenia, jak zwyciężać na współczesnym ekonomicznym
polu bitwy. Dzięki nim traktaty Sunów (jak również innych klasyków teorii
wojskowości) poznają menedżerowie, właściciele firm i doradcy. Poznają
rozwiązania taktyczne sprawdzone w tysiącach bitew, zasady planowania strategii,
sposoby wykorzystywania mocnych stron, prowadzenia negocjacji i stosowania
podstępów.
-
Dowodem
na uniwersalność treści zawartych w "Sztuce wojny" może być cykl publikacji
książkowych, jaki ukazał się nakładem Wydawnictwa Helion w 2005 r., autorstwa
Garego Gagliardiego i ...Sun Tzu obejmujących: "Sztukę marketingu", "Sztukę
zarządzania", "Sztukę planowania kariery", czy "Sztukę sprzedaży".
Jak
dowodzi Gagliard zastosowanie starożytnych chińskich strategii może pomóc
każdej firmie, każdemu biznesmenowi i przynieść zaskakujące rezultaty.
Można je bowiem zastosować do: analizowania pozycji firmy, budowania marki,
tworzenia kampanii marketingowych i wprowadzania ich w życie, zdobywania
przewagi nad konkurencją i dostosowywania się do zmiennych warunków rynkowych,
planowania kariery, wykorzystywania mocnych stron i słabych stron firmy,
planowania sprzedaży, negocjowania z klientem, itd.
Jak
z kolei stwierdza drugi z autorów tych publikacji - Sun Tzu: Ci, którzy
są znawcami sztuki wojennej, pokonują nieprzyjacielską armię bez walki.
Zdobywają miasta bez przypuszczania szturmu i obalają państwo bez długotrwałych
działań.
-
Skoro
już w "Sztuce wojny. Sztuce marketingu" dokonano adaptacji nauk generała
Sun Tzu do realiów współczesnego marketingu warto chyba pokusić się o dokonanie
"adaptacji" tego dzieła na potrzeby marketingu politycznego.
-
Jak
twierdzą niektórzy specjaliści, polityk niewiele różni od innych produktu
"szybkozbywalnych", a realia sceny politycznej pokazują, że marketing jest
dominującym narzędziem stosowanym tak w kampaniach wyborczych, jak i w
politycznych rozgrywkach. I podobnie jak na wojnie, tak i w polityce, potrzebni
są przywódcy, sztaby, oficerowie i żołnierze oraz lud (elektorat), który
trzeba albo zdobywać dla własnych idei, albo też chronić przed ideami "wrogów"
(przeciwników politycznych, opozycji, partii rządzącej). Wiele wspólnego
ma również terminologia stosowana w wojsku i w polityce: kampania wyborcza,
batalia parlamentarna, zwycięstwo wyborcze, strategia wyborcza, przeciwnik
(wróg) polityczny itp.
Nawet
szczególnie nie zgłębiając tematu widać, że i we współczesnej polityce
rady Sun Tzu i Sun Pina z pewnością powinny się przydać.
-
Wroga
należy ujarzmić, stawiając go w niekorzystnej sytuacji; nie dać mu odpocząć,
zwabić go, by się udał tam, gdzie tego chcemy. Wojna nie polega na tym,
aby oczekiwać, iż wróg się nie zjawi, ale na tym, aby go odpowiednio przyjąć.
Wojna nie polega też na tym, aby oczekiwać, że wróg nie zaatakuje, ale
na tym, aby uniemożliwić mu ten atak. 4
-
Wiedza
dotycząca praw i zasad rządzących marketingiem politycznym pochodzi z różnych
źródeł: doświadczeń polityków, ich doradców, z badań naukowych, eksperymentów
oraz doświadczeń prowadzonych zgodnie z wymogami różnych dziedzin nauki.
Bo w przypadku marketingu politycznego trudno o jego jednoznaczną klasyfikację.
Marketing
(zarządzanie marketingowe) z pewnością daje się umieścić w obszarze dyscypliny
naukowej, jaką są nauki o zarządzaniu, a więc w dziedzinie nauk ekonomicznych.
Marketing
polityczny jest interdyscyplinarnym obszarem wiedzy, obejmującym zarówno
nauki o zarządzanie, jak i nauki polityczne oraz społeczne. Wykorzystuje
także zagadnienia, które mają wpływ na podejmowanie decyzji, sprawne i
celowe funkcjonowanie podmiotu politycznego przyczyniające się do osiągnięcia
zamierzonego celu, którym w tym przypadku jest sięgnięcie po Władzę.
Parafrazując
znane motto Niccol? Machiavellego, że: w polityce cel uświęca środki, tak
i w przypadku marketingu politycznego można stwierdzić, że każda informacja,
doświadczenie, pomysł, sztuczka, szelmostwo powinny służyć sukcesowi.
Generalizując,
można stwierdzić, że jest to subdyscyplina oparta w dużej mierze na podręcznikach
dobrej praktyki, które post factum opisują to, co się komu udało, oraz
to, co okazało się porażką; jak cel został osiągnięty, lub też, dlaczego
nie; jakimi metodami to osiągnięto i jakie są źródła porażki lub wygranej.
Przykład
tej części nauki dowodzi prawdziwości potocznej definicji teorii - jako
uogólnionej praktyki. W to, że eksperyment i obserwacja tworzą jedyną podstawę
postępu nauki wierzył już Arystoteles (nota bene nauczyciel bezsprzecznie
największego wodza w dziejach świata - Aleksandra Macedońskiego).
Marketing
polityczny jest też sztuką. Sztuką umiejętnego wykorzystania odpowiednich
narzędzi, w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Problem jest tylko
jeden - jak znaleźć odpowiednie dla rozwiązania problemu narzędzie - strategię,
taktykę, fortel, manewr?
Wprawdzie
marketing polityczny nie podsuwa matematycznych wzorów na sukces wyborczy,
ale sukces w tej gałęzi nauki (lub dziedzinie aktywności człowieka) jest
jak najbardziej mierzalny i daje się opisać konkretnymi liczbami.
Działalność
polityczną w państwie demokratycznym można traktować w sposób zintegrowany:
jako dążenie do zdobycia Władzy i jej utrzymania przez jak najdłuższy czas.
A o poziomie tego rynkowego "trwania", o pozycji polityka czy partii politycznej
na rynku świadczy przede wszystkim jeden wskaźnik - uzyskany w ostatnich
wyborach wynik. W mniejszym, ale także ważnym, stopniu także poparcie wyrażane
w sondażach opinii społecznej.
-
Istnieje
wiele metod, technik, narzędzi i pomysłów, które tworzą marketing polityczny.
Strategia w marketingu politycznym wymaga bowiem: pozyskiwania zwolenników,
utrzymywania i wzmacniania ich lojalności, pozyskiwania niezdecydowanych
oraz osłabiania elektoratu przeciwników politycznych. W szerokim zakresie
konieczna jest również promocja wykorzystująca kontakty bezpośrednie oraz
dobra współpraca z mediami.
Istnieją
też przynajmniej dwa ważne źródła sukcesów w polityce (podobnie z resztą
jak w biznesie): ludzie i strategie. Ludzie to przede wszystkim - stratedzy.
Są nimi ci, którzy bezpośrednio tworzą strategie, lub też mają znaczący
wpływ na jej zawartość. Strategie, to z kolei wzorce działań, będące swoistą
mapą drogową wyznaczającą kierunek, w którym podąża polityk czy partia
polityczna.
-
I
tu dochodzimy do punktu, w którym "Sztuka wojny" w sposób oczywisty łączy
się ze "sztuką marketingu politycznego". Już w XIX wielku Carl von Clausewitz
stwierdził: Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami.
-
Aby
zaprowadzić ład w dużym państwie, zwiększyć zasięg władzy królewskiej i
ochronić jego obywateli, należy mieć właściwe zasady. Kto posiadł właściwe
zasady ten zna się na pogodzie i na topografii, posiądzie serca ludu i
pojmie sytuację wroga. Taki to szykując się do starcia, stosuje formacje
klina, walczy, kiedy widzi zwycięstwo, jeśli go nie dostrzega, powstrzymuje
się. Oto i królewski generał. 5
-
O
ile można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że specjaliści od marketingu
politycznego znają także prace Sunów, bo jak już wspomniano zalicza się
ono do kanonów lektur w szkołach zarządzania, o tyle z równie dużym prawdopodobieństwem
można założyć, że większość polityków go nie zna. Dlaczego?
Niezwykle
lakoniczną i syntetyczną odpowiedź daje brytyjski polityk Harold Macmillan:
We wszystkich dziedzinach życia wymagana jest obecnie fachowa wiedza. Jedynymi
amatorami są dziś politycy.
-
Wprawdzie
z pewnością w gronie polityków najwyższego szczebla znajdą się osoby, które
"Sztukę wojny" czytały, znajdzie się też kilkanaście osób, które są w stanie
przytoczyć najbardziej znane sentencje: Wasza niezwyciężoność zależy od
was, słabość wroga - od niego lub Najważniejszym zadaniem podczas prowadzenia
wojny jest krzyżowanie planów bitewnych przeciwnika, nieco mniej ważne
jest burzenie jego sojuszów, na trzecim miejscu dopiero jest pokonywanie
go w walce. Jednak czy potrafią wykorzystywać nauki zawarte w tym traktacie
w praktyce?
Wprawdzie
nie trzeba znać "Sztuki wojny", aby w swoim działaniu na scenie politycznej
stosować jedną z 13 złotych myśli mistrza Sun Tzu: Dezorganizujcie wszelkimi
sposobami działalność rządu przeciwnika. To wie każdy polityk, który jest
w opozycji, a doświadcza każdy, kto sprawuje rządy. Jednak warto tę książkę
znać, chociażby po to, aby uniknąć błędów i nie dać się zaskoczyć przeciwnikowi.
W walce politycznej, każdy element kampanii, każdy krok powinien być przemyślany,
dopracowany, bo: Jeśli nie można zwyciężyć, należy się schować. Jeśli nadarza
się sposobność wygranej, należy zaatakować.
-
Aby
dokonać "adaptacji" traktatów Sunów, na język współczesnej polskiej sceny
politycznej w poniższym opracowaniu posłużono się przykładami z kampanii
wyborczej roku 2005, kiedy to Polacy wybierali nowy Parlament oraz nowego
Prezydenta.
-
A
była to kampania ciekawa, niezwykła oraz wyjątkowa i to z kilku powodów.
Po
pierwsze była to pierwsza "podwójna" kampania w historii polskiej demokracji.
Kalendarz wyborczy sprawił, że w tym roku Polacy mieli prawo wyboru zarówno
członków nowego parlamentu, jak i nowego Prezydenta RP.
Po
drugie była to najdłuższa w naszej historii kampania i to nie tylko dlatego,
że była "podwójna". Jej początku nie wyznaczyła bowiem Państwowa Komisja
Wyborcza. Nie zakończyła się także w dniu ogłoszenia przez PKW wyników
wyborów Prezydenta RP.
Można
przyjąć, że kampania zaczęła się już w połowie 2004 r., kiedy do dymisji
podał się rząd Leszka Millera. Formalnie zakończyła - 22 stycznia 2006
r. w dniu powtórzonych wyborów w częstochowskim okręgu wyborczym nr 27,
gdzie prawie pół miliona wyborców, po raz czwarty w ciągu niespełna pół
roku, wybierało swoich przedstawicieli do najwyższych władz w państwie.
Tym razem jednak tylko 2 senatorów spośród 10 kandydatów.
Po
trzecie w tej kampanii (tych kampaniach) po raz pierwszy użyto publicznie
i z dużym natężeniem narzędzi i metod z arsenału spin doctoringu. Dzięki
temu można już mówić o polskim wkładzie w rozwój tej specjalności lub też
o dostosowaniu jej do naszej politycznej rzeczywistości. "Spinning" po
polsku to "czarny PR" uprawiany nie przez zawodowców, ale przez polityków.
Kariera
"czarnego PR" jako narzędzia tej kampanii rozpoczęła się wraz z początkiem
działalności pierwszej sejmowej komisji śledczej badającej "Rywingate".
Potem były jeszcze dwie komisje: do spraw PZU i Orlenu, "lista Wildsteina",
"fałszywka Jaruckiej" i "dziadek w Wehrmachcie" oraz wiele innych pomówień,
przecieków i insynuacji wykorzystanych w walce politycznej.
Po
czwarte - dwa razy w tej kampanii przegrali faworyci. Jan Maria Rokita
pozostał "premierem z Krakowa" tylko w swoich materiałach wyborczych. Mimo,
iż Platforma Obywatelska cały czas przewodziła w sondażach, to Prawo i
Sprawiedliwość wygrało wybory parlamentarne.
Podobnie
lider PO, tylko na billboardach i plakatach był przez kilka tygodni "Prezydentem
Tuskiem". Mimo sporej przewagi w pierwszej turze wyborów prezydenckich
i pierwszego miejsca w sondażach - to Lech Kaczyński został lokatorem Pałacu
Namiestnikowskiego na najbliższe pięć lat.
O
tym i nie tylko jest ta książka.
-
Jeśli
ktoś dokonał rozważań przed bitwą a potem wygrał, znać, że rozważał długo.
Jeśli ktoś dokonał rozważań przed bitwą a potem przegrał, znać, że rozważał
krótko. Długie rozważania oznaczają wygraną, krótkie rozważania to przegrana.
A do czego może doprowadzić brak rozważań w ogóle? Oto skąd wiem, kto wygra;
wiem, kto przegra. 6
-
Wojciech
K. Szalkiewicz, Sztuka wojny politycznej,
Wyd.
OWSIiZ, Olsztyn 2005,
rozdział
I ""Sztuka wojny" i marketing polityczny"
1.
Sun Tzu "Sztuka wojny", rozdział III "Obmyślanie forteli".
2.
Sun Tzu "Sztuka wojny", rozdział II "Działania wojenne".
3.
Sun Tzu, Sun Pin "Sztuka wojny", tłum., Dariusz Bakałarz, Wydawnictwo Helion,
Gliwice 2004.
4.
Sun Tzu "Sztuka wojny", Rozdział VIII "Zmienne warunki".
5.
Sun Pin "Sztuka wojny", część pierwsza, rozdział VII "Formacja klina".
6.
Sun Tzu "Sztuka wojny", rozdział II "Działania wojenne".
-