Postawienie krzyżyka przy konkretnym nazwisku na karcie do głosowania niewiele różni się od zakupów w supersamie. Tam też trzeba wybierać spośród kilkunastu rodzajów tego samego produktu, identycznie reklamowanych, opakowanych i podanych. Z tą jednak różnicą, że niedobre piwo czy nieskuteczny płyn na karaluchy mozna zastąpić następnego dnia innym, zaś na możliwość zmiany decyzji wyborczej trzeba czekać cztery lub pięć lat. Jak będą się reklamować politycy?
-
Uprawnione jest traktowanie polityka jako swego rodzaju towaru, a partii
politycznej jako marki, którą mozna identyfikować według 32 cech - twierdzi
Nina Kowalewska, szefowa agencji reklamowej Young & Rubicam Poland.
-
Dzisiaj kampania polityczna ma coraz więcej cech kampanii reklamowej. A
w reklamie bardziej liczy się pomysł niż produkt - przyznaje poseł Tomasz
Nałęcz, rzecznik Unii Pracy.
Wolfgang
Ulrich, dyrektor generalny agencji Grey, radzi, aby na początku kampanii
zbadać, z czym się dany "produkt" kojarzy. Na użytek sztabów wyborczych
pracują już ośrodki badania opinii. O najdrobniejsze szczegóły w postrzeganiu
SLD pyta polska filia Instytutu Gallupa (którą kieruje Sławomir Wiatr,
syn ministra edukacji). Unia Wolności korzysta z Sopockiej Pracowni Badań
Społecznych, AWS zamawia analizy w OBOP i CBOS. Ruch Odbudowy Polski, nieufny
wobec oficjalnych pracowni stworzył własną, pod nazwą Centrum Badania Opinii
Publicznej.
-
Sprawdzamy nasz stereotyp, aby podkreślić jego pozytywne elementy i zatrzeć
negatywne - mówi Artur Smółko, wiceprzewodniczący Krajowego Sztbu Wyborczego
UP. Chodzi więc o to, by trafnie wytypować i wyeksponować pozytywne cechy,
co pozwoli utwierdzić w przekonaniu dotychczasowych zwolenników, a także
zatrzeć złe fragmenty wizerunku, dzięki czemu będzie można pozyskać nowych.
Unia
Pracy pojawi się więc w kampanii jako partia uczciwa, skromna i wiarygodna,
co przyciągnie wyborców zdegustowanych aferami i niechętnie patrzących
na "wystawność" życia polityków. UW będzie zjednywać otwartością i europejskością
i dołoży starań, bo wyborca zapomniał o "technokratach i aferałach" oraz
o wewnętrznych podziałach w partii. Sztabowcy SLD użyją wszystkich środków,
by przestano postrzegać ich jako postkomunistów, zaś Akcja Wyborcza Solidarność
zamierza zwalczać streotyp ugrupowania antyreformatorskiego i ksenofobicznego.
-
Jesteśmy formacją głoszącą solidaryzm społeczny, liberalizm w gospodarce
i tolerancję, a jednocześnie opierającą się na wartościach chrześcijańskich
- przekonuje Andrzej Anusz, sekretarz przewodniczącego sztabu wyborczego
AWS. Podczas kampanii wyborczej zobaczymy też dbający o rozwój gospodarczy
i otwarty na wejście do NATO Ruch Odbudowy Polski oraz pochylające się
nad rolnikiem i zapewniające chleb miastom PSL.
Choć
w kampaniach wyborczych wykorzystuje się narzędzia reklamy, większość działających
w Polsce wielkich agencji reklamowych nie angażuje się w promowanie tego
specyficznego "towaru".
-
Nie chcą otrzymać politycznej łatki - tłumaczy Sławomir Majman, dyrektor
generalny Biura Reklamy SA.
-
W naszych warunkach jest to praca trudna i niewdzięczna: każdy inny reklamowany
towar nie zabiera głosu, w przeciwieństwie do polityków, którzy nie zawsze
dostrzegają granicę między reklamą a propagandą - dodaje Marek Janicki,
dyrektor genralny ITI McCann Erickson.
Nieco
chętniej do współpracy z partiami przyznają się grupy doradców. Oficjalnie
wiadomo, że AWS skorzysta ze wsparcia Instytutu Republikańskiego, SLD doradzać
będzie agencja EBD założona przez Roberta Kwiatkowskiego - członka Krajowej
Rady Radiofonii i Telewizji z "puli" prezydenta, a specjaliści uczestniczący
w kampaniach wyborczych angielskiej Partii Pracy już od kilku miesięcy
szkolą szefów sztabów regionalnych UP. Szkolenia dotyczą wystąpień telewizyjnych
(jak siadać, mówić, gestykulować), ale przede wszystkim prowadzenia kampanii
bezpośredniej. To doradcy laburzystów sugerują Unii Pracy, która dysponuje
niewielkimi pieniędzmi, by się zwracać bezpośrednio do wyborców: odwiedzać
ich w domach, wysyłać osobiste listy, podawać ręce, a w przypadku obecnych
parlamentarzystów - przedstawiać na wiecach wydruki z głosowań. Metodę
door to door chcą stosować inne ugrupowania "niskobudżetowe", np. Komitet
Wyborczy UPR Republikanie.
-
Nasi politycy nie potrafią zaakceptować faktu, że specjalista od reklamy
wie lepiej od nich, jak poprowadzić kampanię - uważa Andrew Young, dyrektor
Narodowego Instytutu Demokratycznego ds. Międzynarodowych w Polsce.
-
Chyba są jeszcze za bardzo w sobie zakochani - ocenia Michał Zarzycki,
prezes agencji Kreator, specjalizującej się w marketingu politycznym. Z
drugiej strony, partie też mają powody, żeby nie do końca ufać agencjom.
Firma Saatchi&Saatchi, która w Anglii zpowodzeniem wylansowała "żelazny"
wizerunek Margaret Thatcher, nie udało się zdobyć miejsc w Sejmie dla powołującego
się na thatcheryzm Kongresu Liberalno-Demokratycznego, choć poszły na to
niemałe pieniądze. Skądinąd niezłe hasło "Milion nowych miejsc pracy",
z jakim partia ta poszła do wyborów, nie było w stanie zmienić jej potocznego
wizerunku - nieważne słusznego czy nie - jako partii kreującej raczej bezrobocie,
a zawołanie typowe bardziej dla lewicy mogło zniechęcić wielu zdeklarowanych
wyborców o poglądach liberalnych. Francuscy fachowcy dbający o kampanię
prezydencką Aleksandra Kwaśniewskiego powinni byli przewidzieć, że ułożone
przez jego sztabowca Krzysztofa Janika hasło "Wybierzmy przyszłość" bardzo
łatwo będzie zmienić na "Wypierzmy przeszłość". Zabrakło też wyobraźni
twórcom innego hasła dla Kwaśniewskiego "Wspólna Polska" - przerabianego
na "Wspólna Polisa". Z kolei plakatowe zawołanie Unii Demokratycznej z
1993 r. - "Po pierwsze gospodarka" - skalkowane z wyborów w USA, prowokowało
do robienia dopisków "Po piąte nie kradnij".
5
przykazań, jak wygrać wybory
Andrew
Young - dyrektor Narodowego Instytutu Demokratycznego ds. Międzynarodowych
w Polsce (NDI):
1.
Przekaż swój program zrozumiale. Mów do ludzi ich językiem.
2.
Kampanii lokalnej poświęć równie dużo energii, jak ogólnokrajowej.
3.
Pracuj z mediami. Nawet jeśli nie lubisz dziennikarzy, pamiętaj, że są
profesjonalistami.
4.
Zadbaj o fundusze. Przygotuj listę sponsorów, którzy sfinansują twoją kampanię.
Najlepszy pomysł nie powiedzie się, jeśli nie będzie pieniędzy na jego
realizację.
5.
Upewnij się, że twoi wyborcy pójdą głosować.
Ryszard
Kapuściński:
"Do
władzy dochodzi pokolenie gładkich. Nie strategów, nie Cezarów, nie mędrców
- gładkich. Nie zaciekłych, nie ponuraków, nie ideowców, nie fanatyków
- gładkich. Gładkich, zadbanych, uprzejmych, zręcznych, przymilnych, dbających,
aby-wszyscy-mnie-lubili".
"Lapidarium
III"
- Polskie
hasła oparte są często wprost na zagranicznych, nie zawsze szczęśliwie
- ocenia Zarzycki.
Ale
rzadko zdarza się, by niedobre hasło popsuło ugruntowaną markę polityczną.
Dlatego tak ważne jest, by z partią pozytywnie kojarzył się jej lider:
inteligentny, kompetentny, ludzki i koniecznie uśmiechnięty.
-
W Anglii Partia Pracy została utożsamiona z Tonym Blairem - daje przykład
Paweł Piskorski, szef sztabu wyborczego Unii Wolności. Rzadko jednak partiom
udaje się wylansować przed wyborami nowe twarze. Chce to zrobić w tej kampanii
komitet wyborczy UPR Republikanie.
-
To nas odróżni od innych partii konserwatywnych i cetroprawicowych, które
odkurzają mumie - mówi Marcin Przybyłowicz z tego komitetu.
Znaną
twarz warto jednak "odświeżyć".
-
Pierwszą zmianę w Leszku Balcerowiczu zauważyliśmy podczas jego debaty
z Józefem Oleksym. Przewodniczący uśmiechał się, mówił prostym językiem,
co jakiś czas powtarzał to samo hasło o sianiu ziarna, by zostało w głowie
słuchaczy - mówi jeden z działaczy UW. By zmienić image, Balcerowiczowi
wystarczyło kilka rad udzielonych przez reżysera Kazimierza Kutza.
Uśmiechnięty
był podczas telewizyjnego programu o konstytucji również Jan Olszewski,
przewodniczący ROP. Zdaniem Andrzeja Kieryły, doradzającego byłemu premierowi
w sprawach mediów, jest to wizerunek bardziej zbliżony do rzeczywistości
od dotychczasowego.
-
Jan
Olszewski jest zawsze otoczony kobietami, przemiłym, ciepłym i pełnym poczucia
humoru panem. Takim go trzeba pokazać - mówi.
-
Będziemy grali jako drużyna dobrana i uśmiechnięta - zapowiada poseł Andrzej
Urbańczyk, rzecznik Klubu Parlamentarnego SLD. O jej uśmiech i "świąteczny
makijaż" zadba, według naszych informacji, były prezenter "Dziennika Telewizyjnego"
Grzegorz Woźniak. Natomiast zapewne nie zmieni swego wizerunku Waldemar
Pawlak, idealnie trafiający w gusta wyborców, a także Ryszard Bugaj, przewodniczący
lewicowej Unii Pracy.
-
Nie ubierzemy go w smoking, tak samo jak nie posadzimy Aleksandra Małachowskiego
na koniu - zarzeka się Artur Smółko.
Zmieni
się natomiast Marian Krzaklewski. Jego doradcy proponują, by przestał przesadnie
gestykulować i zaczął mówić jak polityk, a nie jak związkowiec. Teksty
dla szefa związku ma przygotować profesor Jerzy Bralczyk. W "telewizyjnych
zachowaniach" pomoże mu zastęp "pampersów" z ekipy Wiesława Walendziaka
oraz Marian Terlecki, były prezes radiokomitetu i szef Studia Antena.
Trudno
wyrokować, na ile trwała okaże się odnowa znanych polityków i czy wyborcy
"kupią" ich nowe wizerunki. Dla potrzeb kampanii prezydenckiej Aleksander
Kwaśniewski schudł kilkanaście kilogramów i pokazał tęczówki w kolorze
koszuli, zaś Jacek Kuroń zaczął nosić garnitury i krawaty. Po elekcji Kuroń
wrócił do swego zwykłego stylu dżinsowego, a Kwaśniewski - do swej normalnej
tuszy, w której znowu schował oczy. Dowodzi to, że ich wyborcza kreacja
była instrumentalna i nie oznaczała wcale wizerunku, do którego jeden i
drugi polityk chciałby się trwale upodobnić.
Siła i słabość słowa
(+):
Tak
dalej być nie musi
(SLD
w wyborach parlamentarnych'93)
Polska
potrzebuje gospodarza
(PSL
w wyborach parlamentarnych'91 i '93)
Siła
spokoju
(Tadeusz
Mazowiecki w wyborach prezydenckich'90)
Postaw
na Pawlaka
(podstawa
do piwa - gadżet wyborczy PSL w wyborach prezydenckich'95)
Żegnaj
lewico - wraca Polska. KPN
(wybory
parlamentarne'93)
Żadnych
haseł. Tylko fakty
(KLD
w wyborach parlamentarnych'93)
(-):
100
milionów dla każdego
(Lech
Wałęsa w wyborach prezydenckich'90)
Wszyscy
mówią - my wiemy jak to zrobić
(Unia
Demokratyczna w wyborach parlamentarnych'93)
Kandyduję,
bo zmiany są konieczne
(Jacek
Kuroń w wyborach prezydenckich'95)
Zaopiekujmy
się Polską
(Hanna
Gronkiewicz-Waltz w wyborach prezydenckich'95)
Dobry
znajomy - prezydent
(Jan
Pietrzak w wyborach prezydenckich'95)
Doraźnie
traktowane są też inne techniki promocji politycznej. Korzystanie z Internetu,
dowodzące, że partia idzie z duchem czasu, stało się już niemal regułą.
Marzena i Juliusz Donajscy, znani projektanci stron www, zauważają jednak,
że większość ugrupowań i ośrodków politycznych robi to w sposób instrumentalny
lub spektakularno-okazjonalny.
-
Zawartość serwerów partyjnych przypomina druki do użytku wewnątrz-organizacyjnego.
Brakuje zarówno pomysłów na promowanie ugrupowań, jak i szacunku dla ewentualnego
użytkownika ich zasobów - oceniają. Uruchomiony z pompą serwis prezydencki
od lutego nie dorobił się wersji anglojęzycznej, a na fotografii najbliższych
współpracowników głowy państwa nadal widnieje Jerzy Milewski, zmarły przed
dwoma miesiącami... Na tle ogólnej mizerii korzystnie prezentują się internetowe
strony Unii Wolności i Unii Polityki Realnej. UPR od dłuższego czasu drukuje
adresy e-mailowe sympatyków partii oferujących swoje skrzynki i czas sztabowi
wyborczemu UPR Republikanie.
-
Przy ich pomocy dużą część kampanii przeprowadzimy w sieci - zapowiada
szef sztabu Andrzej Mielus.
Największą
sztuką promocji jest trafienie w masowy gust lub zapotrzebowanie rynku
w danej chwili. Jeżeli Mieczysław Wachowski jeszcze dziś narzeka, że Lech
Wałęsa przegrał debatę z Kwaśniewskim, bo nie "przypomniał, co zrobił:
umorzenie długów, paszporty w domach" - znaczy to, iż nie przestał być
politycznym amatorem. Agencja Young & Rubicam bezbłędnie przewidziała
wyniki II tury wyborów prezydenckich z chwilą, gdy Kwaśniewski zaczął się
odwoływać do ludzi z dwóch najliczniejszych w Polsce grup konsumenckich:
przeciętniaków i aspirujących do sukcesu (łącznie stanowią aż 44 proc.
polskiej populacji). To, czy umorzono nam zagraniczne długi, wcale nie
jest dla nich najważniejsze. Hasłem-kluczem, charakteryzującym najważniejszą
potrzebę ludzi należących do pierwszej z tych grup jest bezpieczeństwo
- do nich więc przemówiło hasło "Mieszkanie dla każdego". Z kolei dla aspirujących,
dla których najważniejszy jest status, metka, blichtr, ujawnienie kłamstwa
z wykształceniem nie było niczym kompromitującym kandydata - wszak sami
też mierzą zawsze o "oczko wyżej".
Być
może z nauk tych wyciągnął wniosek komitet wyborczy UPR Republikanie, idący
do wyborów właśnie pod hasłem "Bezpieczna Polska". Znaczy ono, że każdy
Polak będzie się czuł bezpieczny, jeśli wprowadzi się niskie i proste podatki,
przejrzyste prawo, wolny rynek w gospodarce, sprawną policję i zawodową
armię. Członkowie komitetu uważają, iż ok. 30 proc. społeczeństwa nie chce
brać udziału w generalnej bitwie dwóch obozów, a sama Unia Wolności nie
zagospodaruje tej przestrzeni.
Choć
już dziś na murach miast zawisły przedwyborcze billboardy AWS wykorzystujące
papieską pielgrzymkę, to jednak członkowie największych sztabów wyborczych
zgodnie twierdzą, że najskuteczniejsza jest kampania telewizyjna. Nie oznacza
to, iż zrezygnują z kampanii bezpośredniej.
-
Zadecyduje kalendarz. Przez wakacje trzeba organizować kampanię w terenie
- twierdzi Andrzej Anusz. Przedstawiciele sztabów mówią też o wykorzystywaniu
zagranicznych doświadczeń i wielu pomysłach lokalnych działaczy. Jeśli
sprawdzą się te zapowiedzi, mamy szansę znaleźć w skrzynce osobisty list
od kandydata niejednej partii, zaś przebywanie na plażach w znanych uzdrowiskach
może grozić nieustannym spotykaniem liderów, którzy w takt muzyki i szumiących
fal będą nas przekonywać do jedynie słusznego wyboru, nie tylko za pomocą
ściskania rąk, ale także czapeczek, baloników, piwa i kiełbasek.
Jerzy Sławomir Mac, Zofia Stachura
(Tygodnik "Wprost", 15 czerwiec 1997 r.)