| Konferencja "Blaski i cienie polskiego marketingu politycznego" |
![]() "Blaski
i cienie polskiego marketingu politycznego"
Wrocław, 19 stycznia 2005 r. |
| 19
stycznia 2005 r. we wrocławskim Hotelu Tumskim odbyła się konferencja zatytułowana
"Blaski i cienie polskiego marketingu politycznego". Organizatorami spotkania
były Stowarzyszenie Centrum Profesjonalnej Polityki oraz Instytut Politologii
Uniwersytetu Wrocławskiego.
Spotkanie otworzył dr Dariusz Skrzypiński, który w nieco, jak sam zaznaczył, prowokującym referacie wyjaśnił "Czym jest i czym może być marketing polityczny". Według dr Skrzypińskiego marketing polityczny to umiejętność zdobywania głosów wyborców jednak przede wszystkim to filozofia działania, której celem jest także utrzymanie głosów.
Niestety polscy
politycy tego nie rozumieją, na co dowodem są liczne marketingowe błędy
- grzechy popełniane przez nich podczas prowadzenia działań politycznych.
Podczas dyskusji
poruszony został wątek obecności polityków w Internecie i wykorzystywania
tego medium w kampaniach wyborczych. Dr
Bogusława Dobek-Ostrowska zauważyła, że zaledwie około 29% Polaków
(wyborców) posiada dostęp do Internetu. To zdaniem dr Dobek-Ostrowskiej
niewiele aby myśleć poważnie o kampanii wyborczej w sieci. Sądzę jednak,
że te 29% to nie "tylko" lecz "aż" 29%. Z badań CBSO wynika że dostęp do
Internetu ma 9 mln Polaków. W większości są to ludzie młodzi, wykształceni,
którzy zapewne korzystają z sieci głównie w pracy (ale także w domu). Jest
to więc jasno określona grupa osób (określony segment), do której można
wysłać ukierunkowany komunikat reklamowy. Co więcej Internet daje niespotykane
dotychczas możliwości obserwowania "gustów" i zainteresowań użytkowników
i tak dobieranie przekazu aby były one z nimi zgodne. Dzisiaj więc te 9
mln Internautów to może niewiele, ale to 9 mln wyborców - także przyszłych
wyborców.
Ciekawy temat
poruszył redaktor Wiesław Gałązka. W swoim wystąpieniu pt. "Autorytety
medialne czy polityczne" zauważył, że polityków, zwłaszcza parlamentarzystów,
można podzielić na elity medialne i stanowiących tło, czyli tych, którzy
nie są zapraszani do radia i telewizji, których poczynania nie budzą zainteresowania
dziennikarzy. Zmienia się to jedynie wówczas gdy okażą się oni bohaterami
skandali lub afer.
Pewne jest,
że obecność polityka w mediach wzmacnia jego autorytet. Dla przeciętnego
obywatela musi być kimś, skoro dziennikarze są nim zainteresowani. Im
rzadziej się w nich pojawia, tym mniej się liczy. Tym samym ma mniejsze
szanse w wyborach. Sytuacja ta daje mediom możliwość wpływania na kształt
sceny politycznej. I tu zdaniem red. Gałązki pojawia się, kluczowe pytania:
Czy godzić się na obecność w mediach polityków nieuczciwych i głupich,
a nawet o nią zabiegać? Czy popularyzować poglądy mniej barwnych, ale rozsądnych
uczestników sceny politycznej? Czy możliwe jest nałożenie embarga medialnego
na awanturników, fanatyków i przestępców? Czy publikować listy osób, które
nie powinny otrzymywać mandatów parlamentarnych i samorządowych, tak jak
zdarza się to w innych krajach? Kto takie listy powinien ustalać? Czy w
imię demokracji mediom wolno rujnować wykreowane przez siebie wcześniej
autorytety polityczne?
W panelu dyskusyjnym "Czy w Polsce jest marketing polityczny?" obok wspomnianych wyżej osób udział wzięli także Katarzyna Górowicz (Gazeta Wyborcza), Ewa Wolniewicz (TVP3), Władysław Frasyniuk (polityk Unii Wolności), Stanisław Huskowski (senator Platformy Obywatelskiej).
Czy więc mamy do czynienia za marketingiem politycznym w naszym kraju? Okazuje się, że nie jest to sprawa oczywista. Marketing polityczny opiera się na działaniach nieustannych, tymczasem w Polsce politycy po wyborach zapominają o wyborcy. Pamięć wraca im dopiero na 3-4 miesiące przed kolejnymi wyborami, kiedy staja do kolejnego wyścigu po stołek. Ta swoista sezonowość działań marketingowych polskich polityków sprawia, że o marketingu politycznym w 100% nie może być mowy. Mamy jedynie do czynienia z marketingiem wyborczym - realizowanym bezpośrednio przed wyborami. Brakuje natomiast na polskim rynku politycznym działań typowo Public Relations - czyli ciągłej kreacji wizerunku. MarketingWyborczy + PublicRelations = MarketingPolityczny Podczas konferencji mec. Krzysztof Zuber ogólnie nakreślił temat "Sąd jako arena walki wyborczej", natomiast Tomasz Chmielewski z Centrum Profesjonalnej Polityki przedstawił raport z badań przeprowadzonych przez Centrum Profesjonalnej Polityki i Koło Młodych Politologów Instytutu Politologii UWr na przełomie listopada i grudnia 2004 r. Tematem badania była "Wiedza i postrzeganie marketingu politycznego wśród mieszkańców Wrocławia". Wyniki badań przedstawię wkrótce.
|